Suplement zły, suplement dobry – co się zmieniło po raporcie NIK?

Niedawna kontrola Najwyższej Izby Kontroli związana z dopuszczaniem do obrotu suplementów diety wywołała niemałe, acz krótkotrwałe poruszenie, zarówno wśród konsumentów, producentów, jak i sprzedawców. Ci ostatni szybko się z zamieszania otrzepali i działają dalej, jak gdyby nigdy nic. Dlaczego? Bo mogą!

Psy szczekają, karawana jedzie dalej

O co chodzi? Jakie to banalne – o pieniądze. Zalegający w magazynie towar z publicznie doklejoną etykietą zakwestionowany, jest jak wrzód (powiedzmy, że w żołądku), ale nie o pieniądzach chciałam pisać.


Przy prawie dziurawym jak ser szwajcarski, producentem, dystrybutorem czy sprzedawcą czegokolwiek pod przykrywką suplementu diety może zostać każdy. Wystarczy tylko, że online zarejestruje się tu: link i złoży powiadomienie, również online. A co musi zawrzeć w powiadomieniu?

„W powiadomieniu należy wskazać:

  • nazwę produktu,
  • postać produktu, w jakiej jest on wprowadzany do obrotu;
  • wzór oznakowania w języku polskim;
  • kwalifikację/rodzaj środka spożywczego przyjętą przez podmiot działający na rynku spożywczym;
  • skład jakościowy obejmujący dane dotyczące składników zawartych w produkcie, w tym substancji czynnych;
  • skład ilościowy składników;
  • imię i nazwisko albo nazwę, i adres podmiotu powiadamiającego o pierwszym wprowadzeniu do obrotu oraz numer NIP, jeżeli taki numer podmiot powiadamiający posiada.”

źródło: https://suplementy.gis.gov.pl/

I tyle.

Dystrybutor w zgłoszeniu powinien podać jakość i ilość składników suplementu, ale co się stanie jak o którymś „zapomni”, np. o zakazanej substancji psychoaktywnej, stymulancie działającym jak narkotyk czy o bakteriach chorobotwórczych? Ano nic, najwyżej wpiszą suplement na listę zakwestionowanych i teoretycznie nie dopuszczą do sprzedaży. A nie dopuszczą tylko wtedy, gdy złapią! A jak nie złapią? Zresztą, co za różnica, złapany czy niezłapany, w praktyce handel kwitnie w najlepsze.

Główny Inspektor Sanitarny MOŻE (nawet nie musi) przeprowadzić postępowanie mające na celu wyjaśnienie, czy dany suplement krzywdy ludziom nie zrobi. I co z tego wynika? Ze strony NIK-u:

Teoretycznie istnieją szanse, że produkt, który trafia na rynek zostanie zbadany, jednak w praktyce skala rynku przekracza aktualne możliwości kontrolne Inspekcji Sanitarnej. Kontrole, które prowadzi Inspekcja dotyczą zaledwie części rynku, a same postępowania mogą trwać nierzadko – jak wykazała kontrola NIK – nawet kilka lat.”

źródło: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-dopuszczaniu-do-obrotu-suplementow-diety.html


Suplement – świetny interes

Więc zgłaszam i sprzedaję. Może nie skontrolują, a nawet jeżeli, to i tak do tego czasu trochę sprzedam. Bo mogę sprzedawać NATYCHMIAST po złożeniu powiadomienia! A gdy sprawdzą i okaże się, że mój suplement nie może zostać dopuszczony do sprzedaży? To i tak sprzedaję, bo co mi zrobią?

Sprzedaż niektórych suplementów prawdopodobnie nie jest nawet zgłaszana, lub Rejestr GIS-u nie jest korygowany na bieżąco. Na przykład syropek DLA DZIECI Sinulan Junior Gardło w Rejestrze GIS-u widnieje informacja, że firma zrezygnowała z wprowadzenia do obrotu. To kto go dystrybuuje na terenie Polski, skoro można go bez problemu kupić w polskiej aptece internetowej, np. tutaj.


Niczego nie trzeba udokumentowywać

Aby wprowadzić suplement diety na rynek, powinno się między innymi zadeklarować jego skład organom sanitarnym w drodze tzw. notyfikacji – brzmi poważnie? Nic bardziej mylnego. Notyfikacja oznacza jedynie złożenie oficjalnego zawiadomienia (w tym przypadku online)! Nic więcej. Zgłaszający tak poważnie podchodzą do przepisów prawa, że w praktyce, czasami „zapominają” podać składu, jak w przypadku suplementu diety CROSSTREC PRE-W-BOX, lub podają tylko częściową prawdę (o ile to prawda), co pokazują zrzuty ekranów zamieszczone poniżej. Różni przedsiębiorcy wprowadzający ten sam preparat na rynek, deklarują również często odmienne składy tych samych preparatów, wg uznania.

Dystrybutorzy/sprzedawcy często sami nie wiedzą co jest w suplemencie, który będą sprzedawać, nie znają jego składu, więc „testują go” składając zawiadomienie o podjęciu sprzedaży do GIS-u. Jak się nikt nie przyczepi, można handlować. A jak kiedyś sprawdzą i okaże się, że „coś” z suplementem „nie tak”, to się szybko zmieni nazwę czy opakowanie, wypełni kolejny wniosek i po kłopocie. Na jakiś czas będzie spokój. Daleko nie trzeba szukać – preparat z zakwestionowanej listy suplementów Candida Clear, jest teraz Candidą Support, o czym sprzedawca uprzejmie informuje w opisie produktu (link do strony).

Więcej szczegółów w dalszej części wpisu.


Jaką mamy pewność, że zażywamy składniki wymienione na opakowaniu danego suplementu diety? Nie mamy żadnej. Równie dobrze może to być psia karma zapakowana w estetyczne pudełko z napisem Suplement Diety, stojąca w aptece tuż obok nitrogliceryny ratującej życie w przypadku zawału serca.


Wracając do listy suplementów

Co się zmieniło od czasu ogłoszenia wyników kontroli, załóżmy od 10 lutego (bo taka data widnieje na stronie NIK-u), czyli przez 6 tygodni (do czasu wykonania print screenów)? Niewiele. Ludzie już zapomnieli, media również. Karawana jedzie dalej, a handel ma się całkiem dobrze.

Oryginalną listę suplementów diety, które w trakcie kontroli NIK zakwestionowane zostały przez Głównego Inspektora Sanitarnego można sprawdzić tutaj.

Wraz z pomocnikami, którym dziękuję : ), sprawdziłam każdy z 38 „zdyskwalifikowanych” suplementów pod kątem informacji o nich w rejestrze GIS-u oraz czy można je kupić w internecie. Możliwość zakupu sprawdzałam tylko na pierwszych stronach wyszukiwarki Google, po skopiowaniu nazwy suplementu z listy GIS-u, aby zachować oryginalną pisownię.

Prawa autorskie

Chciałam powklejać zrzuty ekranu ze sklepów i aptek sprzedających zakwestionowane suplementy, jako dowód możliwości zakupu, ale niektóre sklepy zastrzegły sobie prawo do kopiowania nawet części opisów (?) powołując się na prawo autorskie (?). Może nawet wszystkie sklepy internetowe mają takie „zastrzeżenia”, nie wiem, bo nie zaglądałam w ich regulaminy. Wprawdzie zastrzeżenie to nie jest żadną przeszkodą, gdyż na mocy prawa cytatu, w takim wpisie jak ten, bez problemu można byłoby zamieścić zrzuty ekranu, podając imię i nazwisko autora oraz link do strony. Ale jak zdefiniować „autora” w tym przypadku? Jako sklep, czy jako konkretnego pracownika sklepu, który fizycznie wykonał dzieło opisu produktu na stronie sklepu? Hmm, nie mam czasu ani ochoty na tego typu dywagacje, tym bardziej na szarpaniny prawne.

W zamian, pod każdym suplementem umieściłam linki do jednego, zupełnie przypadkowego sklepu lub apteki, w których nabyć można dany produkt w dniach 24 i 25 marca. Niezarobkowego linkowania do stron publicznie wcześniej udostępnianych prawo nie zabrania (źródła tej informacji – link i link). Oczywiście w miarę czasu linki mogą się deaktywować, np. gdy skończą się zapasy magazynowe danego produktu lub gdy sprzedawca zrezygnuje z jego sprzedaży. Może być również tak, że na stronie sprzedawcy widoczna będzie informacja o czasowym braku produktu, przecież od czasu publikacji posta do Waszego kliknięcia w link mogły już zostać wysprzedane. Print screeny stron sklepów i aptek oferujące w sprzedaży zakwestionowane suplementy (wykonane 24 i 25 marca 2017 r.) zachowałam dla siebie.


Co sobie zrobili z tej całej kontroli producenci i sprzedawcy?

NIC:

– z 38 zakwestionowanych suplementów diety, miesiąc po fakcie ich zakwestionowania, bez problemu można kupić aż 32 (!), niektóre sprzedawane są nawet jako bestsellery!

– w sprzedaży są również te suplementy, których GIS zakazał wprowadzania do obrotu, ze względu na zawartość niedozwolonych substancji chemicznych,

– kupić można także takie suplementy, których teoretycznie nikt nie sprzedaje, czyli takie, które w Rejestrze GIS-u, w rubryce „uwagi” mają napisane, że firma zrezygnowała z wprowadzenia ich na polski rynek,

– jeden preparat, jeden producent – różni pośrednicy deklarują różne jego składy, np. jeden z nich podaje tylko jeden składnik, a inny kilkanaście,

– jeden preparat, jeden producent – ten sam pośrednik deklaruje różny skład suplementu w różnych latach,

– podmioty zgłaszające chęć wprowadzenia preparatu na polski rynek, w jednym roku zgłaszają chęć jego sprzedaży do GIS-u, ale rezygnują (domyślam się, że z powodu decyzji GIS-u), w kolejnym roku podają inny jego skład i ponownie zgłaszają,

– w pozycji „skład jakościowy” sprzedawcy mogą nie podawać żadnych informacji (!) a suplement i tak jest sprzedawany,

– zakwestionowane suplementy można zakupić również w aptekach internetowych,

– niektóre preparaty z listy, których nie można kupić na terenie Polski, bez problemu można zakupić poprzez polskojęzyczne strony z innych krajów, np. USA.

Ponadto, wydaje się, jakoby Główny Inspektor Sanitarny nie panował nad swoim Rejestrem:

– na zrzutach widnieje data ostatniej aktualizacji 06.03.2017 r., a np. w ostatnim z preparatów z listy nie ma żadnych uwag, jedynie wpis „S – suplement diety” sugerujący jakoby nie było z tym preparatem żadnych problemów i że może być sprzedawany jako suplement diety … ,

– w Rejestr GIS-u oraz listę zakwestionowanych suplementów wpisane są nazwy suplementów z błędami, np. brakuje jednej litery lub jest ich za dużo, zamiast „m” jest „n”, co byłoby niedopuszczalne w przypadku leków.

Ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie, jeżeli na anglojęzycznych stronach można zakupić wszystkie suplementy diety, nawet te, których w Polsce nie można sprzedawać?

Poza tym, ile osób sprawdza w Rejestrze GIS-u status suplementu, który chcą zakupić. Przecież nie może być szkodliwy, jeżeli sprzedawany jest w aptece internetowej lub w sklepie, który w swojej nazwie ma takie słowa jak „lek” czy „farm”, a w opisie produktu: nowoczesny, wzbogacony, potężny, zdrowie, cukrzyca, dietetyczny, badania, sprawdzony … .

Co na tę suplementacyjną aferę odpowiedział GIS?

„Uogólnione wnioski wysnuwane na podstawie kilku próbek, dotyczące rynku na którym znajduje się kilkanaście tysięcy produktów, mają posmak taniej sensacji.”

źródło: http://gis.gov.pl/o-nas/aktualnosci/480-suplementy-kontrola-nik-i-uwagi-gis

Hmm, posmak taniej sensacji? Mając na względzie, że z tych „kilku próbek”, czyli 38, po miesiącu od opublikowania listy, w ciągłej sprzedaży są nadal 32 suplementy … . Tania sensacja, czy brak jakiejkolwiek ochrony konsumenta przed szkodliwymi dla zdrowia preparatami?

Polscy konsumenci, bombardowani ze wszech stron reklamami suplementów, do złudzenia przypominającymi leki, są bezbronni!

Strzelają w konsumentów suplementami jak do kaczek!

A wszystko zgodnie z prawem.


Sprawdźmy po kolei

Na stronie http://rejestrzp.gis.gov.pl, wpisując nazwę suplementu, można (teoretycznie) zlustrować jego sytuację na rynku polskim. Co to da konsumentowi? Raczej nic, bo jak widać Rejestr sobie, a suplementy sobie.

Na podstawie artykułu 4 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, przedmiotu prawa autorskiego nie stanowią między innymi urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole. Na tej podstawie pozwoliłam sobie na zamieszczenie zrzutów ekranu z Rejestru GIS-u.

Kolejność wg listy NIK-u:

1. Orange Triad

2. Orange Triad + Green

Co w rejestrze GIS-u? Nie powinny być wprowadzane do obrotu lub „postępowanie w toku”. Jakie to ma znaczenie? Żadnego. Sprzedawane są nawet jako BESTSELLERY! link i link

Pozycja 2. i 4. – ten sam producent, ta sama nazwa preparatu, te sam podmiot zgłaszający, inny skład … . W punkcie 5. brak jest nawet podanego składu – a może się uda? W puncie 7. i 8. inny podmiot zgłaszający zadeklarował jeszcze inny skład niż w pozostałych przypadkach.


3. Complete sleep

Nie ma w sprzedaży na pierwszej stronie polskiego Google, co nie oznacza, że nie mogło być na drugiej.


4. 5-HTP – kapsułki

Nie wiadomo o które preparaty chodzi, ale w stosunku do wszystkich mających w nazwie 5-HTP  postępowanie jest w toku. Ale co to za problem? link


5. Arnold Iron Dream

 Kupimy? Chyba nie.

6. Creation

  „Nie może być wprowadzony do obrotu” i „postępowanie w toku”. link

 7. Candida Clear

Kupimy? Wydaje się że nie, bo na opakowaniu nazwa „Candida Support” (link), ale w opisie produktu można przeczytać, że „Candida Support to dawniej Candida Clear„! Cóż za zbieg okoliczności.
Sprawdźmy też Candida Support i co? „Postępowanie w toku”.
I tak dalej, i tak dalej … .

8. Black Walnut Hulls


 9. Holistic UltraBalans


10. Animal Pump


11. Kapsułki Flatol


12. Sinulan Junior Gardło

Ale żeby dla dzieci? link

13. CROSTREC PRE -W-BOX

Na liście zakwestionowanych suplementów źle została wpisana nazwa preparatu. Poprawna nazwa to CROSSTREC PRE -W BOX.

14. AMIXTM MyoCell® 5 Phase


15. Diaval Caps


16. Potassium nitrate

To ciekawa sytuacja, gdyż potassium nitrate to po angielsku azotan potasu. A azotan potasu nie może być ani suplementem diety ani środkiem spożywczym specjalnego przeznaczenia żywieniowego. Ale co tam, na Allegro wprawdzie bez opakowania, więc nie wiadomo kto wyprodukował, za to w dziale Delikatesy i Zdrowa Żywność! link

17. Tropinol XP

Nie ma w sprzedaży (przynajmniej na pierwszej stronie).

18. Compete! (smak: tangy tangerine, fruit punch slam, lemon drop)

Też nie ma!

19. Amino pump

Nie może być wprowadzony do obrotu? Postępowanie w toku? link

20. Mex M-Test pro


21. Xtreme Detonator

Czyżby naprawdę „firma zrezygnowała”? To kto to wprowadził na polski rynek?  link

22. Pre Shock

Niedozwolony skład, „postępowanie w toku” … . link

23. Beta stim

Nie ma na pierwszej stronie.

24. Platinum Multivitamin

A kuku! link

25. Cyclin GF

Znowu niedozwolony skład? Znowu nie ma problemu. link

26. NO-Bomb

Niedozwolone, firma zrezygnowała … . link

27. IHS TECHNOLOGY BS BURN SHAPE 2.0 FAT BURNER

Znowu niedozwolone? link
Nie zgadza się producent tego suplementu, gdyż na stronie sprzedawcy widnieje informacja, że producentem jest IHS Iron Horse, a w Rejestrze GIS-u, że Power Sports, ale nie ma to znaczenia, gdyż w rejestrze jest tylko jeden preparat o takiej nazwie.

28. Plusssz Care Dzień Bez nerwów – tabletka do połykania

29. Plusssz Care Dzień Bez nerwów – tabletka musująca

„… nie może być wprowadzony do obrotu.” Czyżby?

30. Wobenzyn N

Nieprawidłowa nazwa suplementu w wykazie, prawidłowa to Wobenzym N!
Wprawdzie firma zrezygnowała z wprowadzenia do obrotu na terytorium Polski ale można go kupić poprzez polskojęzyczną stronę ze Stanów Zjednoczonych. Wynik wyświetlił się na pierwszej stronie, więc uwzględniłam.

 31. Multi-Enzyme Formula

„Firma zrezygnowała …”, „postępowanie w toku”, co z tego? link

 32. Mango Peach Powder

„…nie może być wprowadzony do obrotu”? link

 33. B52+

I nie ma! Przynajmniej na pierwszej stronie.

34. Animal cuts – szaszetki


35. Animal m-Stak


36. Animal Pack

Znowu zła nazwa na liście, powinno być Animal Pak.

37. Black Bombs

„… nie może być wprowadzany do obrotu”, zobaczmy: link

38. Duo Lactil

Występuje w „Wykazie suplementów diety, które w trakcie kontroli NIK zakwestionowane zostały przez Głównego Inspektora Sanitarnego” w lutym, ale już 6 marca ma status suplementu diety, nie za szybko?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *