Śmierć roślin podlewanych wodą z mikrofalówki

Jakiś czas temu, media obiegła informacja o młodej Amerykance Arielle Reynolds, która w 2006 r. wykonała doświadczenie, polegające na podlewaniu jednej rośliny przegotowaną, czystą wodą, a drugiej rośliny, wodą „uzdatnioną” w mikrofalówce. Wyniki doświadczenia okazały się nadzwyczaj szokujące, ponieważ okazało się, że ta druga roślina doświadczenia nie przeżyła. Wiadomość o tym krąży w internecie, co pewien czas odgrzewana przez większe portale informacyjne, wzbudzając niemałe poruszenie i często skrajne emocje wyrażane soczystymi komentarzami, gdyż wniosek z owego doświadczenia mógł być tylko jeden – kuchenki mikrofalowe niosą śmierć! Uśmierciły roślinę, więc uśmiercają też ludzi, co wywołało oczywisty niepokój na poziomie porównywalnym z informacjami o GMO, szczepionkach i bakteriach kałowych w suplementach.

Naśladowcy

Zaintrygowani wynikami młodzi naukowcy (nierzadko młodzi tylko duchem) – kobiety po menopauzie, rodzice z dziećmi, babcie z wnukami, całe klasy w szkołach, lawinowo ruszyli do swoich kuchenno-pokojowych, parapetowo-doniczkowych, działkowych lub balkonowych laboratoriów, celem jak najszybszego potwierdzenia lub zaprzeczenia tej niosącej grozę wieści.

Niektórzy podchodzili do przedsięwzięcia z luzem i humorem, a inni z powagą i należnym doświadczeniu namaszczeniem. W konsekwencji, obserwować można wysyp często bardzo odmiennych wniosków samozwańczych badaczy – jedne rośliny podlewane skażonym mikrofalami monotlenkiem diwodoru doświadczeń nie przeżywały, inne były mniejsze, a inne czasem bujniejsze od tych podlewanych tradycyjną metodą.

Doświadczano w ten sposób między innymi ziemniaki, bazylię, cebulę oraz całą gamę roślin mniej lub bardziej doniczkowych, a nawet kwiaty cięte. Wiele z tych obserwacji można znaleźć w internecie, a ja, z racji wykonywanego zawodu otrzymywałam czasami bezpośrednie, werbalne przekazy od osób, które miałam przyjemność spotkać na swojej drodze. Przez pewien czas odnosiłam wrażenie, że co trzecia osoba przeprowadzała osobiście taki eksperyment, a te osoby, które nie podejmowały same takiej próby, znają kogoś kto to robił, lub przynajmniej kogoś, kto zna kogoś, kto to robił. A to nie wszystko! W ślad za wykonanym doświadczeniem, osoby, którym rośliny podlewane wodą z kuchenek mikrofalowych nie wytrzymały próby czasu, zmieniały swoje życie, oczywiście w pierwszej kolejności usuwając z kuchni przedmiot rażenia, przez co pozbyły się na przykład nękającej od lat migreny, niezidentyfikowanych bólów stawowych, nocnego moczenia, a jeden szóstoklasista, po miesiącu zaczął się lepiej uczyć … .

Pytania na czasie

Podczas konsultacji bardzo często odpytywana jestem z tematów modnych, czy też bardziej medialnych w danym czasie, a dotyczących szeroko pojętego żywienia czy zdrowia. Gdy furorę robił młody zielony jęczmień, to przynajmniej raz dziennie proszono mnie o zdanie w tej materii. Podobnie było w kwestii diety Dukana, Actimela, różnych cudownych suplementów, octu jabłkowego, jagód goji, chia, białej herbaty i wielu innych, więc i w temacie mikrofale-woda-roślina i czy to prawda, nie mogło być inaczej. Miałam przypuszczenia graniczące z pewnością, ale nie miałam dowodów … .

W poszukiwaniu prawdy

Aby odświeżyć pamięć, rzuciłam okiem po kilku czytelniach naukowych i nic ciekawego, ciekawszego niż już wiedziałam, niestety nie znalazłam. Nie znalazłam wiarygodnego potwierdzenia (zaprzeczenia też nie) hipotezy postawionej przez ową Amerykankę o destrukcyjnym wpływie wody potraktowanej mikrofalami na procesy życiowe roślin, a internetowe, raczej beletrystyczne skarbnice wiedzy nie są zbyt rzetelnym źródłem informacji, często bywają bowiem obciążone dużą dozą fikcji literackiej, wprost proporcjonalnie do wyobraźni autora. Prawdziwych badań naukowych, przeprowadzonych przez prawdziwych naukowców, w prawdziwych laboratoriach, za pomocą metod naukowych, zrecenzowanych przez innych prawdziwych naukowców i opublikowanych w jakimś naukowym czasopiśmie – brak. I trudno się temu dziwić.

Jak każdy człowiek, na podstawie własnej wiedzy i doświadczeń miałam swoje zdanie co do wyników eksperymentu tejże Amerykanki. Kilka semestrów biochemii, chemii organicznej i nieorganicznej oraz fizyki, nie pozwalały dać mi wiary dziewczynce z mikrofalówką, ale może się mylę? Może H2O to jednak coś więcej niż dwa wodory, tlen, wiązania kowalencyjne, polaryzacja, kąt 105o itd, a może dokonano epokowego odkrycia i okazało się, że mikrofale to nie tylko promieniowanie elektromagnetyczne a ja jeszcze nic o tym nie wiem? Postanowiłam sama się o tym przekonać na własnej skórze, a raczej na własnych roślinach.

Kolejny samozwańczy naukowiec – ja

Wynik eksperymentu przeczuwałam, ale nic nie zaszkodzi przecież sprawdzić samemu, wprawdzie to żaden naukowy dowód, ale z czystym sumieniem powiedzieć można potem – wyszło mi tak albo inaczej. Trochę śmieszyła mnie myśl o poziomie mojej pracy badawczej, ale jak się potem okazało, jej organizacja wprowadzała mnie w bardzo dobry nastrój – powrót do wczesnej podstawówki, gdy kiełkowało się fasolę lub hodowało pleśniaka w słoiku, to były czasy.

Jako że cały czas coś mi rośnie w doniczkach na parapetach, głównie nadające się do jedzenia przeróżne zieleniny, wykonanie doświadczenia nie było żadnym wyzwaniem. Zrobiłam małe przemeblowanie i jeden z parapetów przeznaczyłam tylko do celów eksperymentu. W kwestii przedmiotu badania, wybór padł na buraki – bo czerwone, bo lubię i nie słyszałam, aby do testu z wodą z mikrofalówki ktoś kiedyś użył właśnie buraków. Postanowiłam zagospodarować sześć małych doniczek i posiać w każdej z nich po trzy nasiona buraków z przeznaczeniem ich za jakiś czas na sałatkę lub zupę botwinkę 😀 , jeżeli oczywiście urosną i nie będą mi w nocy świecić.

Parapet przygotowany, doniczki są, torf też, buraki gotowe, więc … do dzieła

Ale – aby podnieść poziom merytoryczny całego przedsięwzięcia 😎 , zdecydowałam buraki podlewać nie tylko wodą z kranu oraz przegotowaną i ostudzoną wodą z mikrofalówki, ale również wodami przegotowanymi na gazie oraz w czajniku elektrycznym, a także wodą mineralną gazowaną z butelki i … naparem kawy rozpuszczalnej, niesłodzonej.

Dałam się ponieść dziecięcej (w tym wieku to już chyba ułańskiej) fantazji, jednak nie jest chyba ze mną aż tak źle, gdyż możliwości jakie przychodziły mi do głowy było znacznie więcej, bo można było przecież podlewać jeszcze colą, oranżadą, herbatą zieloną lub z cytryną (słodzoną cukrem, miodem), sokiem pomarańczowym, pomidorowym, mlekiem, kefirem, olejem lnianym, zupami, sosami i przed podlaniem te wszystkie płyny można było poddać działaniu mikrofal. Płynów używanych w celach spożywczych jest całe mnóstwo, całe szczęście, że mam ograniczoną ilość parapetów … i czasu.

I po dwóch miesiącach …

A które były podlewane wodą z kuchenki mikrofalowej?

Już na pierwszy rzut oka widać, że buraki podlewane wodą przegotowaną w kuchence mikrofalowej oraz podlewane wodą gazowaną są jakieś lichsze od pozostałych, ale roślina to również korzenie, więc zobaczmy jakie buraki mi urosły:

Najładniejsze liście są u buraków podlewanych kawą. Jednak w kwestii kształtu bulwy spodziewałam się innych rezultatów, bo z opakowania wynika, że miały być przecież okrągłe … . Może dwa miesiące to dla buraczków za mało, aby nabrać odpowiednich kształtów? Cóż, nie ma to nie ma, jakoś będę musiała z tym żyć. Przyglądając się wielkości korzeni wydaje się, że na przedzie plasują się podlewane wodą z czajnika elektrycznego i … kuchenki mikrofalowej.

Postanowiłam jeszcze zważyć moje doświadczalne buraczkowe króliki.

Podsumowanie

Sześć doniczek wypełnionych torfem, w każdej po trzy nasiona buraczków, każda z nich podlewana dwa razy w tygodniu przez dwa miesiące z innego „źródła”.

Pierwsze miejsce zajęły buraki podlewane kawą – 31 gramów, a ponadto, z trzech nasion wyrosło w doniczce 5 roślinek!

Na drugim miejscu uplasowały się ex aequo rośliny podlewane zwykłą kranówką, wodą przegotowaną za pomocą czajnika elektrycznego oraz wodą przegotowaną w kuchence mikrofalowej – wszystkie po 21 g, z tym, że w doniczce podlewanej wodą z mikrofali były 4 sztuki roślin.

Trzecie miejsce należy się botwince podlewanej wodą gotowaną na gazie – 17 g, 4 sztuki.

A na szarym końcu, z masą jedynie 13 g, buraczki podlewane wodą gazowaną. W doniczce były 3 sztuki.

Wody i kawa używane do podlewania, miały oczywiście temperaturę pokojową.

Wnioski? Żadne! Dlaczego?

Ponieważ całe to doświadczenie było zabawą, wprawdzie rzetelnie prowadzoną (jak na warunki doniczkowo-parapetowe), ale tylko zabawą. Wielkość uzyskanych w tym eksperymencie roślinek mogła być zupełnie przypadkowa i wcale nie musiała wynikać z rodzaju przygotowania wody do podlewania, czy też dodatków do niej. Podobnie rozbieżne wyniki uzyskalibyśmy podlewając ten sam gatunek roślin wodą z jednego źródła, ponieważ taka natura zmienności – zróżnicowania cech osobników w obrębie jednego gatunku. Można to zaobserwować zarówno w profesjonalnej produkcji, jak i tej ogródkowej czy domowej – taka sama ziemia, w niej ta sama odmiana roślin, tyle samo słońca i wody, a znalezienie bliźniaczo podobnych roślin, graniczyć będzie z cudem. Będą występować różnice w kształcie korzeni, grubości i wysokości łodyg czy wielkości i położenia liści, zawsze będą. Nawet klonowane rośliny, posiadające identyczną pulę genów, narażone są na zmienność, tym razem wynikającą z warunków środowiskowych.

Dlaczego więc jedna z roślin Arielle Reynolds podlewana wodą z mikrofalówki poniosła śmierć?
Bo ją zamordowano!

Rzućmy okiem na zdjęcia wykonane przez dziewczynkę.

Dzień pierwszy, dwie doniczki, dwie podobne rośliny:

http://www.rense.com/general70/microwaved.htm

Dzień trzeci, już widać jakąś małą różnicę i zauważyć można jedną złamaną lub obciętą gałązkę, której jeszcze dwa dni wcześniej nie było.

http://www.rense.com/general70/microwaved.htm

Dzień dopiero piąty, napięcie rośnie, a roślina w dziwny sposób umiera, tracąc liście, nie więdnie, nie żółknie …

http://www.rense.com/general70/microwaved.htm

Dzień siódmy, biedaczka, pewnie pod wpływem stresu wywołanego mikrofalami, eliminuje jeszcze więcej liści, swojego podstawowego narzędzia do procesu fotosyntezy, upodabniając się tym samym do jaszczurki odrzucającej ogon czy pajęczaków pozbywających się odnóży w reakcji obronnej.

http://www.rense.com/general70/microwaved.htm

Dzień dziewiąty. Śmierć rośliny. Koniec eksperymentu.

z mikrofalówki
http://www.rense.com/general70/microwaved.htm

Lepiej pozostawić to bez komentarza. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem botaniki, aby zobaczyć, że to całe doświadczenie, które wywołało tak duże poruszenie w mediach, funta kłaków niewarte.

Post scriptum

Liście moich doświadczalnych buraków podlewanych kawą nie miały kawowego posmaku, a podlewanych wodą gazowaną nie szczypały w język.

Z wykorzystanych do eksperymentu roślin (i nie tylko, bo buraczków posadziłam więcej) ugotowałam ketogenną, pyszną botwinkę → przepis.

Arielle Reynolds podobno kiedyś, gdzieś przyznała się do manipulacji przy doświadczeniu, ale nie chce mi się tego szukać, szkoda czasu.

Woda i kuchenki mikrofalowe oraz wpływ ich działania na człowieka to bardzo obszerne tematy i nie miałam na celu w tym wpisie opisywania czy też ustosunkowywania się do żadnego z nich.

Osobom otwartym na alternatywne postrzeganie rzeczywistości, polecam obejrzenie filmu „Woda. Wielka tajemnica”. Proszę obejrzeć od początku do końca, w skupieniu, zostawiając w innym pomieszczeniu wszystkie poglądy i fakty, z jakimi do tej pory mieliście styczność, przynajmniej na czas trwania filmu.

 

 

Źródła:

Experiment: Microwaved Water Kills Plants

http://www.rense.com/general70/microwaved.htm

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *