Co zrobić, gdy kupiliśmy suplement zakwestionowany przez NIK i/lub GIS?

Czasami ktoś zapyta co sądzę o takim czy innym suplemencie diety, przeważnie słowami „czy ten suplement jest dobry?” Na tak zadane pytanie należałoby odpowiedzieć „tak” lub „nie”, ewentualnie „może być”. Ale sprawa jest bardziej skomplikowana a temat szeroki jak rzeka. Nie sposób odpowiedzieć jednoznacznie, bo kwestii do rozpatrzenia jest wiele. No chyba, że się jest przedstawicielem handlowym lub sprzedawcą (nawet pod postacią lekarza, farmaceuty czy naturoterapeuty itd.), czyli osobą zarabiającą na sprzedaży danego specyfiku, wówczas usłyszymy oczywiste „tak”, a do tego „taka” kilka przymiotników w stylu bardzo dobry, wyjątkowy plus informacja, że pomógł sąsiadce lub komuś z rodziny i może jeszcze, że jest hitem i coś o amerykańskich naukowcach.

Co ma wspólnego suplement diety z parówką?

Suplementem można byłoby nazwać również cukierki czekoladowe czy parówki, bo przecież uzupełniają dietę o wiele składników, np. glukozę czy aminokwasy, tak samo jak napoje energetyczne lub odżywki białkowe. W obu przypadkach skład zarówno produktu jak i suplementu ustala producent. Więc jeżeli coś jest uzupełnieniem naszej diety, z automatu można to nazwać suplementem. Dlaczego? Bo suplement z definicji jest przecież uzupełnieniem, dodatkiem. A to, czy akurat organizm potrzebuje takiego czy innego uzupełnienia, w postaci parówki lub jakiejś pastylki (jako składnika niezbędnego do utrzymania prawidłowego zdrowia), to już inna sprawa.

Sprzedaż suplementów działa na tej samej zasadzie co sprzedaż każdego innego produktu (środka) spożywczego na rynku, z tą tylko różnicą, że zamiar sprzedaży powinno się wcześniej zgłosić Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu. Pisałam o tym tutaj. Oprócz tego małego uniedogodnienia, dystrybutor czy sprzedawca może swój suplement reklamować i sprzedawać gdzie chce, ponieważ po zgłoszeniu do GIS-u, suplementy diety mają już takie same prawa rynkowe jak marchewka, chips czy parówka.

Na marginesie pisząc, każdy producent w branży spożywczej, zgodnie z prawem musi posiadać w segregatorze jakieś pozwolenie, uprawnienie czy certyfikat sanitarno-weterynaryjny. I chociaż o suplementach można mówić w kategoriach produktów spożywczych, ich producenci i dystrybutorzy są dużo bardziej uprzywilejowani pod względem nadzoru niż przeciętny mały, legalny zakład produkujący np. sery, podlegający kontroli przynajmniej kilku instytucji.

Ludzie kochają suplementy

Kapsułki, pastylki czy syropki kupione od osoby w białym fartuchu czy też polecone przez znajomego, swoją postacią nawiązują do leków, a leki jak nazwa wskazuje powinny leczyć, kojarzą się z leczeniem. I tak też każdy kupiony suplement wlewa w serca wiarę i nadzieję że zadziała zgodnie z naszą intencją, nierzadko tuszując również poczucie winy z powodu np. niejedzenia ryb czy warzyw.

Ale …

… to nie jest kolejny internetowy wpis mający na celu podważanie istoty istnienia suplementów. Jak trzeba, to używam suplementów diety i gdy jest taka konieczność, sugeruję ich zażywanie pacjentom. Jednak trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, żeby sobie suplementacją pomóc, a nie zaszkodzić.

Wracając do tematu

Po nagłośnionej w mediach aferze związanej z raportem NIK dotyczącym suplementów zawierających bakterie kałowe i substancje rakotwórcze, pytano mnie częściej niż zwykle co zrobić, gdy zakupiliśmy dany suplement z listy tych, w składzie których wykryto nieprawidłowości. Pierwszą moją myślą było: spróbować zwrócić, podpierając się raportem ze strony NIK-u. Przecież to środek spożywczy i możemy go reklamować tak samo jak starą kiełbasę. Ze zwrotem nie powinno być więc problemu, pod warunkiem, że przedstawimy dowód zakupu, ale w rzeczywistości okazało się, że w kilku zasłyszanych przypadkach zwrot nie był możliwy … . Jaka była argumentacja? A że sprzedawca nie zna tego raportu, a że tylko tu pracuje a pracodawca nie przekazał żadnych wytycznych w tym temacie, a że to niemożliwe, bo preparat świetnie się sprzedaje i dotąd nie było żadnych reklamacji, a że nie może przyjąć, bo będzie musiał pokryć koszty, a że nie może, ale się dowie … . Jednak w przeważającej ilości przypadków nie było problemów ze zwrotem.

A co zrobić, gdy już zerwaliśmy plomby opakowania, dostaliśmy się do środka i na dodatek zażyliśmy kilka sztuk lub łyżek? Wydaje się, że nie powinno mieć to znaczenia dla sprzedawcy, bo jest tylko jednym z pośredników pomiędzy producentem a konsumentem i powinien przyjąć wadliwy towar, zgłaszając problem firmie, od której ten towar nabył. Tak samo jak z kiełbasą. Kupując kiełbasę próbujemy ją w domu z nadzieją, że będzie dobra, a gdy tak nie jest, reklamujemy ją sprzedawcy, a sprzedawca reklamuje dalej. W odniesieniu do suplementu liczymy, że zadziała, a już z pewnością, że nie zaszkodzi.  Gdy się jednak pod tym względem zawiedziemy, to już może być bardziej pod górkę, ponieważ w kwestii wpływu na nasz organizm lub jego braku, borykać się trzeba nie ze sprzedawcą, ale z producentem lub dystrybutorem. Kto chętny? Osobiście nie znam osoby, której chciałoby się biegać po sądach z powodu rozstroju żołądka po zażyciu jakiegoś środka spożywczego czy też z powodu nieodchudzenia przez gwarantujący to suplement. Większość osób wyrzuca suplement, macha ręką i … kupuje inny.

Gdy już kupiliśmy suplement zakwestionowany przez NIK i/lub GIS

Napisałam prośbę o pomoc w zakresie interpretacji praw konsumenta – do NIK-u, GIS-u, Konsumenckiego Centrum e-porad oraz kilku kancelarii oferujących darmowe porady prawne online. Niestety GIS ani żadna z kancelarii nie przesłała odpowiedzi.

Treść mojego zapytania:
„Szanowni Państwo,
w nawiązaniu do kontroli NIK i artykułu „NIK o dopuszczeniu do obrotu suplementów diety” (link: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-dopuszczaniu-do-obrotu-suplementow-diety.html), zwracam się z zapytaniem, jakie faktyczne korzyści wyniknęły z tejże kontroli względem przeciętnego konsumenta – Polaka?
 
Od czasu publikacji informacji na stronie NIK, czyli od 10 lutego 2017 r. mijają właśnie cztery miesiące, a wciąż zdecydowaną większość zakwestionowanych suplementów wymienionych przez  NIK (link: https://www.nik.gov.pl/plik/id,12759,vp,15167.pdf), można bez najmniejszego problemu zakupić zarówno w sklepach internetowych, stacjonarnych, jak i aptekach, co można bez problemu sprawdzić.
 
Czy dystrybutorzy, pośrednicy, sprzedawcy tychże suplementów zostali w jakikolwiek sposób poinformowani o konieczności wycofania ich ze sprzedaży?
 
Czy pomimo wyników kontroli GIS i NIK nie ma obowiązku zaprzestania ich sprzedaży?
 
Jakie prawa ma Kowalski, który zakupił suplement z listy zakwestionowanych przez NIK? Względem sprzedawcy i/lub innych podmiotów?
 
Czy ma prawo zwrotu i do odzyskania pieniędzy?
 
Jak wygląda kwestia zwrotu, gdy klient zakupił zakwestionowany suplement, otworzył go, zażył i dopiero po tym fakcie zaczął poszukiwania informacji na jego temat, w trakcie których dowiedział się, że ów suplement znajduje się na liście zakwestionowanych?
 
Uprzejmie proszę o poradę.
 
Z poważaniem
Sylwia Orłowska”
Odpowiedź KONSUMENCKIEGO CENTRUM E-PORAD, finansowanego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (porady@dlakonsumentow.pl):

(Pozwoliłam sobie zaznaczyć w tekście najważniejsze fragmenty).

„Szanowna Pani

Uprzejmie informuję, że pod niniejszym adresem działa Konsumenckie Centrum E‑porad prowadzone przez Stowarzyszenie dla Powiatu z siedzibą w Środzie Śląskiej (a nie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów), które realizuje zadanie publiczne finansowane ze środków UOKIK. Centrum udziela w formie mailowej porad w sprawach konsumenckich i nie jest władne do podejmowania działań innego rodzaju w tym interwencji u przedsiębiorców.

Niemniej jednak, odnosząc się do hipotetycznej sytuacji zakupu suplementu diety i skutków tego zakupu, należy wskazać, że za jakość oraz bezpieczeństwo stosowania konkretnego produktu odpowiada przede wszystkim jego producent lub importer. Konsument natomiast w przypadku zakupu, ma prawo do zgłoszenia reklamacji do sprzedawcy w przypadku stwierdzenia wady fizycznej, zatem m.in. wtedy, gdy suplement nie ma właściwości, o których zapewnia sprzedawca lub reklama. Wówczas na podstawie przepisów o rękojmi uregulowanej w kodeksie cywilnym konsument ma możliwość wyboru jednego z czterech alternatywnie przedstawionych uprawnień:

  • żądanie usunięcia wady na podstawie art. 561 kodeksu cywilnego,
  • żądanie wymiany rzeczy wadliwej na wolną od wad na podstawie art. 561 kodeksu cywilnego ,
  • obniżenie ceny na podstawie art. 560 kodeksu cywilnego, przy czym obniżona cena powinna pozostawać w takiej proporcji do ceny wynikającej z umowy, w jakiej wartość rzeczy z wadą pozostaje do wartości rzeczy bez wady (art. 560§3 kodeksu cywilnego),
  • odstąpienia od umowy na podstawie art. 560 kodeksu cywilnego, przy czym zgodnie z przepisem art. 560§4 kodeksu cywilnego kupujący nie może odstąpić od umowy, jeżeli wada jest nieistotna.

Mając na uwadze powyższe konsument ma prawo domagać się zwrotu gotówki.

Jednocześnie informuję, że stosowanie suplementów diety powinno być konsultowane z lekarzem lub farmaceutą. Przed zakupem należy upewnić się czy dany produkt jest lekiem czy suplementem diety.

Temat sprzedaży i reklam suplementów diety wymaga współpracy niejednego organu czy urzędu. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w ramach swoich uprawnień wszczął w 2016r. postępowania wobec kilku producentów, których reklamy suplementów wprowadzały w błąd. Urząd na bieżąco monitoruje reklamy suplementów.

Ponadto w przypadku suplementów diety konieczne jest jedynie poinformowanie Głównego Inspektora Sanitarnego o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia danego suplementu do obrotu, przedkładając wzór etykiety. Nie ma natomiast możliwości skontrolowania wszystkich produktów na rynku.

Warto również zauważyć, że w przypadku podejrzenia dotyczącego zakupu niebezpiecznego (sfałszowanego/nielegalnego) suplementu diety wówczas należy skontaktować się z Departamentem Żywności Prozdrowotnej lub Wojewódzką Stacją Sanitarno- Epidemiologiczną. Kontakt na stronie www.gis.gov.pl.

Informacje o podejrzeniu produktu niebezpiecznego, w tym sfałszowanego/nielegalnego suplementu diety, można zgłaszać też do Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej.

Z poważaniem,

Grzegorz Miś

Konsumenckie Centrum E-porad”

 

Odpowiedź NIK (LLO@nik.gov.pl):

Prawa pacjenta po zakupie suplementów z listy zakwestionowanych. Odpowiedź NIK str. 1.

Prawa pacjenta po zakupie suplementów z listy zakwestionowanych. Odpowiedź NIK str. 2.

WNIOSKI

1. Mamy prawo zwrotu zakwestionowanych suplementów oraz domagania się zwrotu wydanych pieniędzy (lub obniżenia ceny). Nawet w przypadku otwarcia opakowania i częściowego jego spożycia. Podpierając się oczywiście sensownymi argumentami, np. raportem NIK czy brakiem dopuszczenia do obrotu przez GIS (można to sprawdzić tutaj).

2. Mamy prawo do wymiany zakwestionowanego suplementu na inne jego opakowanie …

3. Mamy prawo zgłoszenia faktu możliwości zakupu niebezpiecznego suplementu do Departamentu Żywności Prozdrowotnej, Wojewódzkiej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej, Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej,  Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w którego imieniu działają rzecznicy konsumentów. Mamy takie prawo … . Na myśl przychodzi mi jeszcze wiele innych instytucji, bo przecież nie ma prawa zabraniającego zgłoszenia czegoś gdzieś. Więc równie dobrze możemy to zgłosić posterunkowemu w najbliższym komisariacie policji, możemy również proboszczowi jak tylko będziemy mieć ochotę. Ale co te instytucje zrobią i w jakim czasie, tego nikt nie wie.

4. Powinniśmy się cieszyć, mamy tyle praw!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *